Lifestyle blog Ireland. O życiu na zielonej wyspie. Irlandia ciekawostki, praca, przepisy, miejsca które warto zobaczyć.
tacierzynskie
Family

Tacierzyńskie – czyli ojciec na medal

Coraz więcej mężczyzn chce przeżywać ojcostwo na każdym poziomie. I choć urlopy tacierzyńskie, nie obudzą uczuć ojcowskich, to warto wiedzieć jak zachować się w ekstremalnych sytuacjach. Facet w końcu nie ma cyca na pocieszenie.

Liczne poradniki dla kobiet nie uwzględniają pozycji ojca w opiece nad dzieckiem. Nie mówię tu o pielęgnacji. Zmiana pieluszki, kąpiel czy przygotowanie kaszki to bułka z masłem w porównaniu z ładunkiem emocjonalnym jaki niesie ze sobą rodzicielstwo.

Matka jest. Tak po prostu. Ma być i tyle. W polu widzenia, na wyciągnięcie ręki. Samo przytulenie dziecka, przez kobietę która karmi piersią, je uspokaja. To zapach, którego ojciec nie ma. On pachnie kosmetykami, potem i ewentualnie tytoniem. To tata musi wymyślić sposób jak uspokoić dziecko, jak je utulić, nie mając takiego potężnego narzędzia jak cyc.

Chwile spędzone z ojcem

Radość jaką powoduje pojawienie się ojca nie można porównać z niczym. Już kilkumiesięczne dziecko jest świadome, że to Tata, żywiołowo reaguje na obecność ojca. To on jest tą wisienką na torcie. To on pokazuje, uczy, pozwala na różne próby. Matki są bardziej asekuracyjne, większość rzeczy uważają za oczywiste. Tata pozwala poznawać świat i wie jak rozbudzić kreatywność dziecka.

To dzięki Tacie i Annie, autorce bloga Tylko dla Mam, wygraliśmy książkę „Tata w budowie”. Dziennik, a jednocześnie poradnik ojca spełniającego swe tacierzyńskie obowiązki. I choć książka jest skierowana do panów, to nie omieszkałam jej przeczytać i zdać wam relację z jej zawartości.

Nasz zwycięski komentarz:
Tata uczył 3. miesięczną córkę anatomii. Zobacz to jest piesek, piesek ma buźkę i je tą buźką, tak jak my. Ma też dupkę, żeby robić kupki. Ta dupka wygląda trochę inaczej niż nasza, ale działa tak samo.

Tacierzyńskie uczucia w budowie

Nikt nie doradzi facetowi tak jak inny facet. I to nie Tatuś od parady, który bierze na ręce potomka na rodzinnej imprezie i z dumą prezentuje: To mój syn. Coraz więcej ojców poczuwa się do obowiązku uczestniczenia w życiu swoich dzieci już od pierwszych chwil. I jest to dla nich tak samo trudne jak dla kobiet, które mamą zostają po raz pierwszy.

„Pierwsze dni po porodzie to był lekki amok, nie było miejsca na rozpoznawanie i nazywanie emocji. Gdy kurz opadł, zacząłem się nad tym zastanawiać i strach mnie obleciał. Odczuwałem tony rozmaitych emocji, ale żadnej nie mogłem przyporządkować do zestawu symptomów charakterystycznych dla miłości. Czy ja nie kocham własnego dziecka? A może kurz jeszcze nie opadł i źle widzę?
Postanowiłem nie panikować i poczekać na rozwój sytuacji. Dopiero z perspektywy kilku miesięcy dostrzegłem, jak to działa, przynajmniej w moim przypadku. Miłość rzadko kiedy rodzi się sekundę.(…) Dlaczego z dzieckiem miałoby być inaczej? Je też trzeba poznać, spędzić wspólnie dużo czasu, poobserwować się, nauczyć się siebie. Zbudować relację. Jest to możliwe nawet z noworodkiem, którego zainteresowania, wbrew pozorom, wykraczają poza mleko i poduszkę.”

tacierzynskie

To co bezcenne w tej książce to realne sytuacje, opisane nieco zabawnie, czasem z zaskakującą puentą. To dzięki takim opisom, możemy się przekonać, że nie jesteśmy sami z naszym problemem. Wszyscy rodzice przechodzą podobną drogę. Wielu jednak się do tego nie przyznaje. Idealizują swoje dziecko w oczach innych, a swoje rodzicielstwo we własnych. Tyle, że każdy kto dzieci ma, wie, że zdarzają się chwile, kiedy mamy dość, ze zmęczenia czy frustracji, kiedy nie możemy powstrzymać od śmiechu obserwując własnego potomka, kiedy martwimy się i umieramy z udręki o jego zdrowie.

Pomysłowość dzieci i udręka rodzica

Karmienie, kąpiel, usypianie to często sytuacje, które kreślą wachlarz przeróżnych scenariuszy. Kilka możliwości i sposobów na ogarnięcie dziecka znajdziecie w książce. Również kilka testów produktów (nie) zbędnych do opieki nad dzieckiem – i z tą opinią niezwykle się zgadzam. Argumenty za i przeciw posiadaniu lub nie, zacieśnianiu kontaktów lub wręcz przeciwnie dotyczące zwierząt i ludzi. Punkt widzenia mężczyzny różni się nieco od kobiecego. Warto poznać również argumenty drugiej strony. A pomysłowość dziecka może rozbawić, choć nie zawsze jest nam do śmiechu, jeśli to nasza pociecha wywija nam numer.

„Ostatnio Zu nie może przeżyć pewnego deficytu dotyczącego własnej anatomii. W żaden sposób nie może przejść do porządku dziennego nad tym, że nie ma ogona. Od tygodnia chodzi po domu, nagle przystaje, łapie się za pupę, chwyta nieistniejący ogon. Wydaje z siebie jęk zawodu, patrzy na nas pytająco ze wzruszająco smutnym spojrzeniem które pyta: – Mamo, dlaczego ja nie mam ogona…?
Gdy próbujemy jej wytłumaczyć, że nie ma co liczyć na zmianę tej trudnej sytuacji, smutno spuszcza głowę i odchodzi wolnym krokiem. Po pewnym czasie wraca z nadzieją, znowu łapie powietrze, które powinno być ogonem wypełnione – kto wie, może coś się zmieniło, może ogon już tam jest? Gdy zdaje sobie sprawę, że ogon uporczywie odmawia pojawienia się w obrębie jej ciała, smutnieje jeszcze bardziej.”

Jeśli będziesz lub jesteś ojcem, albo mamą, która chciałaby pomóc swojemu mężowi dobrze wystartować w ogarnięciu tacierzyńskiego punktu widzenia, warto zaglądnąć do tej książki.

Cytaty pochodzą z książki Tomasza Bułhak „Tata w budowie”

  • Iwona

    No chyba będę musiała sięgnąć po tą książkę z czystej ciekawości. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym jak te sprawy widzą tatusiowie. A jeśli to rozśmieszacz, to tym bardziej muszę ją przeczytać :)